czwartek, 1 maja 2014

Rozdział II

Miałam dobry humor. Włączyłam sobie radio i akurat leciała jedna z moich ulubionych hiszpańskich piosenek. Tańczyłam po całej kuchni, poruszając rytmicznie biodrami. . Gotowanie było moją drugą pasją zaraz po projektowaniu ubrań. Usłyszałam jak ktoś otwiera dom, domyśliłam się że to mój brat wrócił już z treningu. On to ma nosa! Podszedł do mnie i złożył na moim czole słodkiego buziaka, a ja to odwzajemniłam.
- Widzę, że przyrządzasz coś pysznego. -piłkarz nie mógł się już doczekać dania, które zaraz podam. - Wiesz będziemy mieli zaraz dwóch gości -spojrzał na mnie niepewnie.
- Spokojnie jedzenia starczy dla każdego -uśmiechnęłam się i usiadłam do stołu.
Marc rozkoszował się daniem, które zrobiłam. Lazania to było coś co lubi najbardziej. A póki jeszcze jestem w domu to trochę go po rozpieszczam. Usłyszeliśmy głosy, więc można było się domyśleć, że jego dwaj koledzy już przybyli. Kiedy zobaczyłam jednego z nich aż się zakrztusiłam, nie dowierzałam w to co widzę.
- Cat, wszystko w porządku? - spytał Marc, a ja tylko pokiwałam głową.
Obaj mieli stroję Barcy, więc można było domyślić się, że grają razem w drużynie. Na samą myśl aż się załamałam. Jak ja mam wytrzymać w towarzystwie Cesca? Z tego wszystkiego odechciało mi się jeść. Jeszcze jakby tego było mało to usiadł obok mnie. Nie chciałam mówić bratu o tym co się wydarzyło podczas ostatniej imprezy. Wolałam nie robić zamieszania i kłopotów. Siedziałam tak bezczynnie i tylko czekałam, aż wstaną i pójdą do salonu. Nagle poczułam jak ktoś dotyka mnie po kolanie. Nie to już był szczyt wszystkiego! Zabrałam rękę piłkarza i uderzyłam go w nogę, ten aż jęknął z bólu. Wszyscy dziwnie spojrzeli się na piłkarza, a ten tylko zaśmiał się.
- Catina, pamiętasz miałaś mi pokazać jedno zdjęcie o którym rozmawialiśmy na imprezie? - odezwał się Alexis, których chyba zauważył, że coś jest nie tak i czuję się niekomfortowo przy Fabregasie, dlatego wymyślił taką wymówkę aby odciągnąć mnie od niego. Odetchnęłam z ulgą i wstałam od stołu, a Sanchez poszedł za mną do mojego pokoju.
- Bardzo Ci dziękuję. Nie wiem ile bym jeszcze wytrzymała obok niego. -posłałam do niego szeroki uśmiech, a ten go odwzajemnił.
- Musisz uważać, on tak łatwo nie odpuszcza sobie takich pięknych kobiet. -skomplementował mnie, a ja się tylko zarumieniłam.
Usłyszałam jak ktoś puka do drzwi. To był Marc.
- Nie przeszkadzam? Chciałem tylko powiedzieć, że idziemy na piwo z chłopakami. Idziecie?
- Nie, ja zostanę w domu, jakoś nie mam ochoty -odpowiedziałam i spojrzałam się na brata.
Alexis był trochę zmieszany, ale powiedziałam mu żeby poszedł, a ja sobie sama dam radę. W końcu nic takiego się nie stało, a chwila odpoczynku dobrze mi zrobi.


*Marc*


- Stary, a Ty co taki niemrawy idziesz? Czyżbyś się zakochał? -Geri klepnął kolegę po plecach i zaczął się śmiać.
- Zwariowałeś? Ja nigdy nie będę zakochany. Jestem młody trzeba się bawić -odpowiedział Cesc i pewnie szedł przed siebie.
- Zmienisz zdanie jak się zakochasz. Jak tak będziesz traktować wszystkie kobiety to zostaniesz starym kawalerem -powiedział Alves i pokręcił głową.
Fabregas i jego gadka. Nie dało się tego już słuchać. Nigdy nie tolerowałem tego jak traktuję kobiety, ale nie będę się w to wtrącał w końcu to jego sprawa. Weszliśmy z chłopakami do pobliskiego baru. Atmosfera od razu nam się spodobała, bo wokół było mnóstwo pięknych pań. Zamówiliśmy sobie piwa i rozmawialiśmy o ostatnim meczu. Analizowaliśmy to co możemy poprawić w naszej grze, która ostatnio nie szła nam za dobrze. Chłopaki oczywiście musieli się pokłócić, bo mieli odmienne zdania. A wszystko zaczęło się od tego kto w jakiej formie jest obecnie. Nie chciałem w tym uczestniczyć, dlatego wyszedłem do toalety. Nie mam ochoty wysłuchiwać ich narzekań.
- Dobra Cesc, przestań i tak wszyscy wiemy, że ostatnio grasz słabo - powiedział Alexis i klepnął przyjaciela po plecach.
- Słabo? Ja przynajmniej gram w wyjściowym składzie mój drogi -odburknął mu i zabrał dłoń piłkarza ze swoich pleców.
- Dobra, dobra panowie. Już starczy tego, nie przyszliśmy się tutaj kłócić. Wypijmy za piękne kobiety! -odezwał się Puyol i wziął kubek piwa unosząc go do góry.


*Alexis*


Od jakiegoś czasu denerwuję mnie zachowanie Cesca, a szczególnie to jak zachowuję się wobec Catiny. Bogu ducha winna dziewczyna. On jej nie da spokoju póki Marc się o tym nie dowie, ale nie chce go denerwować. Zresztą Cat jak będzie miała ochotę to sama mu to powie. Trzeba mieć na niego oko, żeby nic złego jej nie zrobił. Dobrze wiem, że on tak łatwo sobie nie odpuszcza dziewczyn. Dojdzie do celu i wtedy je zostawia. Brak słów. Mam w sumie cichą nadzieję, że Bartra w końcu sam dostrze zachowanie Fabsa i przemówi do rozsądku. Chociaż..jemu nie da się przemówić. Od momentu kiedy ostatnia partnerka go zdradziła właśnie tak traktuję dziewczyny. Myśli, że wszystkie są takie same i nie zasługują na nic. Może kiedyś pójdzie po rozum do głowy.


****


Wzięłam gorący prysznic i od razu zrobiło mi się lepiej. Od rana bolała mnie głowa, ale wzięłam jakieś proszki przeciwbólowe i jest już dobrze. Założyłam na siebie szlafrok i otworzyłam szafę z ubraniami. Nawet nie wiedziałam, że tyle tego mam. Po południu miałam wybrać się na zakupy z Shakirą. Poznałam ją niedawno kiedy Pique nas odwiedził. Muszę przyznać, że jest bardzo sympatyczną osobą i mamy wiele wspólnego ze sobą. Od samego początku złapałyśmy wspólny język. Dobrze, że w gronie tych wszystkich facetów znalazła się jedna kobieta. Bo nie zawsze z nimi da się wytrzymać. Przebrałam się i umalowałam, włosy rozpuściłam i trochę wyprostowałam. Można powiedzieć, że jestem prawie gotowa. Jeszcze tylko zejdę zrobić sobie kawę i mogę wychodzić. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Poleciałam szybko otworzyć z uśmiechem na twarzy. Szybko on mi zniknął jak zobaczyłam obok blondynki Cesca. Czy on musi być wszędzie? Nie dość, że Marc ma z nim zdjęcia, które wiszą w całym mieszkaniu to jeszcze to.
- Cześć. Co on tu robi? -zapytałam lekko zdezorientowana.
- Fabregas zadeklarował się, że będzie naszym szoferem. Niestety mój się rozchorował i musiał nas ktoś poratować. -odpowiedziała Shaki, a mi właśnie w tym momencie ręce opadły. No pięknie, jeszcze tego mi tu brakowało. Nie mogę jej za nic winić, bo nie wiedziała jak bardzo nie lubię Fabregasa. Z grymasem na twarzy wzięłam torbę i udałam się w kierunku samochodu.
Przez całą drogę panowała cisza, tylko co chwilę czułam wzrok piłkarza na sobie co mnie doprowadzało do szału. Miałam wrażenie, że mnie rozbiera wzrokiem. Pragnęłam tylko trzasnąć drzwiami i wysiąść z tego nieszczęsnego auta.
- Już jesteśmy na miejscu drogie panie -odezwał się Fabs i otworzył drzwi Shakirze, a potem podszedł do moich, ale ja nie skorzystałam z jego pomocy i sama sobie otworzyłam i wyszłam z samochodu. Blondynka tylko spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem, ale po chwili się uśmiechnęła.
- Jeśli chcecie to mogę pójść z wami, pomóc coś wybrać - powiedział i poruszył śmiesznie brwiami.
- Nie, damy sobie same radę. - odpowiedziałam i ruszyłam w kierunku galerii.
- Czy mi się wydaję, czy pomiędzy wami coś było lub jest? Jakoś nie widać żebyś za nim przepadała -spytała piosenkarka i spojrzała zaciekawiona na mnie.
- O nie. Pomiędzy nami jest jedna wielka przepaść. Nie chce żeby ten człowiek się do mnie zbliżał, a co dopiero na mnie patrzył. Proszę nie rozmawiajmy o nim, bo na samą myśl niedobrze mi się robi. -odpowiedziałam i złapałam moją towarzyszkę za rękę aby się pośpieszyła. Było tyle sklepów, że miałam wrażenie, że zaraz mi wszystkie stąd uciekną. Obie oddałyśmy się w wir zakupów.


*Cesc*


Zastanawiam się czy ona faktycznie mnie tak nie lubi, czy tylko zgrywa taką niedostępną? Ale muszę przyznać, że mnie to jeszcze bardziej kręci. Dawno nie spotkałem się z taką dziewczyną o którą musiałbym się dłużej starać, zazwyczaj same pchały mi się do łóżka. Ale nie dam za wygraną. Różni się od innych dziewczyn, dlatego chciałbym mieć ją przez krótką chwilę tylko i wyłącznie na swoją własność. Musi tylko dać mi dojść do słowa i nie uciekać tak ode mnie. Przecież nie jest ze stali, da się ją jakoś urzec. Jestem tego pewien.

_________________________________

Przybywam tutaj z nowym rozdziałem! Mam nadzieję, że wam się spodoba. Czekam na wasze komentarze i opinie, czy może też sugestię, które bardzo mnie motywują :)

4 komentarze:

  1. Mam nadzieję że Catina nie ulegnie Cescowi :))
    Omg dziwnie czytać o tam Czesiu XDD aczkolwiek ciekawa odmiana :D
    Życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. zdecydowanie nie podoba mi się taki Cescy, w tym opowiadaniu zrobiłaś z niego gnojka.XD mam nadzieję,że za niedługo to się zmieni. Co do Alexisa, to coś mi tu śmierci i to nie są zgniłe jaja. Czuję,że ma coś do Catiny. Byłabym wdzięczna gdybyś powiadamiała mnie na tt: @Cule96 oraz serdecznie zapraszam na jedynkę estoy-enamoradoo.blogspot.com Z góry przepraszam za spam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że Alexis odegra jakąś istotną rolę :>

    OdpowiedzUsuń
  4. mam nadzieję, że pod wpływem Catiny Cesc zmieni swoje zachowanie, bo wcale a wcale nie podoba mi się w takim wydaniu! :D pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział :)

    ~ @jordialbanana

    OdpowiedzUsuń