- Siostra! Ale Ty wyładniałaś. - patrzył na mnie z wielkim podziwem, a uśmiech z jego twarzy nie znikał.
- Przestań. Ty pewnie nie możesz się opędzić od tłumu fanek co? - szturchnęłam go lekko i zaśmiałam się.
- Strasznie się cieszę, że zamieszkasz w Barcelonie. Wieczorem urządzam małe przyjęcie. Poznasz moich znajomych i piłkarzy Barcy na pewno ich polubisz. Może się z kimś bardziej zakolegujesz. - spojrzał na mnie, a ja już znałam ten wzrok, pewnie chce mnie zeswatać z którymś z jego kolegów z drużyny. O nie! Może to sobie wybić z głowy. Nie przyjechałam tu szukać miłości, chciałam oddać się pracy.
W końcu dojechaliśmy na miejsce. Muszę przyznać, że dom Marca wyglądał imponująco. Wielki z ogrodem i basenem. Już wiedziałam gdzie będę spędzała wolny czas.
- Chodź pokażę Ci Twój pokój. -powiedział i otworzył drzwi do jednego z pomieszczeń.
Pokój był fantastyczny! Z balkonem i widokiem na morze, coś pięknego. Był urządzony dokładnie tak jak sobie to wyobrażałam. Mój brat lubił mnie rozpieszczać, trafił idealnie w mój gust! Podbiegłam do niego i złożyłam na jego policzku buziaka i mocno go przytuliłam.
Nie miałam za dużo czasu, bo zaraz mieli przyjść goście, a ja musiałam się jeszcze wykąpać i przebrać w coś ładnego. Nie traciłam więc czasu i nalałam sobie gorącej wody do wanny i chociaż na chwilę się odprężyłam.
******
Przyznam, że było dla mnie to dość krępujące. Zaraz wejdzie tłum nieznanych mi twarzy, a ja będę się czuła jak piąte koło u wozu. Muszę to jakoś przeboleć w końcu w każdej chwili będę mogła powiedzieć, że się źle czuję i pójść do pokoju. Słyszałam już głosy dobiegające z dołu to była oznaka, że goście powoli przychodzą. Wzięłam głęboki oddech i zeszłam po schodach.
- O jest i moja piękna siostrzyczka! -powiedział Marc i wyciągnął do mnie dłoń. Zaczął mnie przedstawiać po kolei swoim kolegom. Było ich tak dużo, że nawet nie zapamiętałam ich imion.
- No, no jest na czym oko zawiesić -powiedział Cesc i zaczął gwizdać.
- Nawet nie próbuj! To jest moja siostra, a Ty masz zakaz zbliżania się do niej! - odburknął Marc i pogroził przyjacielowi palcem.
Czułam się dziwnie. Wszyscy się znali, a ja chodziłam jak zbłąkana owca. Podeszłam do barku żeby napić się czegoś i trochę wyluzować. Byłam za bardzo spięta.
- O Ty jesteś siostrą naszego Bartry? Catina, tak? -usłyszałam męski głos i odwróciłam się.
- Tak. A Ty jesteś... -nie miałam pojęcia jak nazywa się ten facet, było mi trochę głupio, bo zapewne Marc przedstawiał mnie jemu.
- Ja jestem Alexis Sanchez -uśmiechnął się do mnie szeroko, a po chwili dodał - Może masz ochotę zatańczyć?
Pomyślałam sobie czemu nie. Dawno nie tańczyłam i trochę rozrywki mi na pewno nie zaszkodzi. Miałam tylko nadzieję, że nie będę skrobać marchewek nowo poznanemu znajomemu. Już po chwili szaleliśmy na parkiecie jak większość tutaj zgromadzonych. Od tych obrotów aż kręciło mi się w głowie, ale nie dawałam za wygraną. Nie chciałam tak szybko wymięknąć. Co jakiś czas tylko chodziliśmy żeby napić się czegoś.
- Odbijany! -usłyszałam kolejny męski głos, nie miałam pojęcia kim był ten mężczyzna, chociaż wyglądał znajomo.
Na początku tańczyło się całkiem przyjemnie, ale potem zaczął być coraz bardziej nachalny co mi się nie podobało. Jego ręce zaczęły zjeżdżać coraz niżej, aż znalazły się na moich pośladkach. Co chwilę musiałam je z nich zabierać. Potem obrócił mnie tak, że tańczyłam tyłem do niego. Zaczął mnie dotykać po całym ciele, nie krepował się i nie patrzył jaką część ciała dotyka czy to biust czy tyłek. Nie wytrzymałam już i wyrwałam się mu, on szybko złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie i znów dotykał po ciele.
- Zostaw mnie w spokoju! Nie jestem zabawką, którą możesz się pobawić, a potem rzucić. Przykro mi zły adres mój drogi.
Byłam tak zdenerwowana, że nie da się tego opisać. No facet ma tupet, nie dam sobą tak pomiatać. Ledwo mnie zna, a już chciałby nie wiadomo co zrobić, jeszcze chwilę i zaciągnąłby mnie do łóżka. Muszę się uspokoić i ochłonąć, bo czuję że zaraz eksploduję.
- Oj Cesc, mówiłem Ci nie tykaj się siostry młodego to Ty nie rozumiesz. Zaraz mu się poskarży i taki będzie tego finał. Nie musisz mieć każdej. - powiedział Gerard i poklepał przyjaciela po plecach.
Ten tylko pokiwał głową i odszedł oburzony. Nie mógł pogodzić się z tym, że jakaś dziewczyna mogła go odtrącić. I dobrze wiedział, że nie da za wygraną.
*****
Obudziłam się dość wcześnie. Pomimo, że dużo nie wypiłam to bardzo chciało mi się pić. Zarzuciłam na siebie szlafrok i zeszłam na dół do kuchni. Siedział tam Alexis, którego poznałam ostatniego wieczoru. Uśmiechnęłam się do niego i usiadłam obok.
- Kac męczy? -zaśmiał się i szturchnął lekko w ramię.
- Mnie nie, ale ich na pewno tak -wskazałam na piłkarzy którzy leżeli w różnych miejscach w pokoju ledwo przytomni. Oboje się zaśmialiśmy.
- Szkoda, że Cesc tak szybko mi Ciebie wczoraj porwał do tańca. -piłkarz trochę posmutniał, ale po chwili znów na jego twarzy zagościł uroczy uśmiech.
- A daj spokój, nawet mi nie mów o nim. Zanim mnie porwał nawet jego imienia nie znałam w sumie to i lepiej. -lekko oburzona wzięłam łyk wody.
- A co tym razem zrobił? -Sanchez spojrzał na mnie tak jakby to było już normą.
- Nawet nie chce mi się rozmawiać na jego temat. Mam nadzieję, że go nie będę musiała oglądać -przewróciłam oczami i ponownie wzięłam łyk wody.
Niestety chyba za bardzo się przeliczyłam, bo właśnie do kuchni wszedł ten cały Cesc. Na sam jego widok zrobiło mi się słabo. Nie lubiłam takich facetów co myślą, że mogą mieć każdą. Może i był przystojny, ale do tego jaki głupi. Spojrzałam na niego z pogardą, a ten uśmiechnął się i puścił mi oczko. Bezczelny! Chyba nie pamięta tego jak wczoraj się wobec mnie zachowywał. Pokręciłam głową, wstałam z krzesła i wyszłam. Szłam tak szybko, że nie patrzyłam się pod nogi i potknęłam się o jakiś kabel. Poczułam tylko ból i nic więcej.
- Nic Ci nie jest? Może Ci pomóc? -usłyszałam głos Cesca.
- Nie, nie! Ty to mnie zostaw lepiej w świętym spokoju, bo zaraz sobie przez Ciebie zrobię coś w drugą nogę, albo rękę. -zdenerwowana odepchnęłam piłkarza i próbowałam sama wstać, niestety bez rezultatu. Po chwili zebrało się wokół mnie tłum piłkarz. No jeszcze mi tego brakowało. Na szczęście zobaczyłam swojego brata, który zaniósł mnie i położył na łóżko. Nie było to chyba nic poważnego, bo ból powoli ustępował, ale przez chwilę nie mogłam stanąć na prawą nogę. Marc chciał już dzwonić po lekarza, ale jakoś przekonałam go, że nic mi nie jest. Zresztą noga nie puchła, więc to na pewno nic poważnego nie było. Zwykły nieszczęśliwy upadek. Jestem tu jeden dzień, a już zrobiłam wokół siebie zamieszanie. Pewnie teraz każdy myśli, że jestem niezdarą i do tego rozkapryszoną, bo nie dałam się nikomu dotknąć. Położyłam się i tak usnęłam.
Bardzo się wystraszyłem widząc leżącą siostrę na podłodze. Dobrze, że to nic takiego, ale byłbym bardziej spokojny gdyby zbadał ją lekarz. Niestety jest tak samo uparta jak nasz ojciec. Chyba każdą cechę odziedziczyła po nim. Na wczorajszej imprezie też mało co ją widziałem. Mam nadzieję, że dobrze się bawiła i nic złego się nie działo. Widziałam jak rozmawia z Alexisem. Może coś z tego będzie? To dobry chłopak, pasowaliby do siebie. Mam tylko nadzieję, że Cesc się do niej nie dobierał. Jest on moim przyjacielem, ale wiem jak traktuję dziewczyny i wolę żeby od Cat trzymał się z daleka. Nie dam mu jej skrzywdzić. To nie jest facet dla niej. Zresztą dałem mu jasno do zrozumienia, że ma się do niej nie zbliżać. On nie umie rozmawiać z kobietami. On od razu musi zaciągnąć je do łóżka. Nie przepuści żadnej, która mu się spodoba. Bardzo kocham moją siostrzyczkę. Pomimo, że jest już dorosła to będę się opiekował nią jak małym dzieckiem. Kiedyś dużo przeszła przez pewnego mężczyznę i nie chce żeby tutaj znów przez to przechodziła.
______________________________
No i pierwszy rozdział mam za sobą. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu. Czekam na wasze opinie :)
Genialne !
OdpowiedzUsuńCiekawie się rozpoczyna :)
Czekam na kolejny rozdział :3
czytam i czekam na kolejny. XD Cokolwiek o Bartrze. <3
OdpowiedzUsuńzapraszam również na: http://estoy-enamoradoo.blogspot.com